Dobra, bo nie wytrzymam. Muszę się wam pochwalić. Biegam od 3 dni! Juhu. Może nie będę kotletem.
Po raz milionowy biorę się za siebie. Matura tuż tuż, czyli zbliża się koniec pewnego etapu w moim życiu, a mianowicie liceum. Zostało 1,5 miesiąca nauki w szkole i 2 miesiące do matury. Nie spinam się, podchodzę do tego z dystansem. Wychodzę z cudownego założenia, że co ma być to będzie, byleby zdać :) Po maturze do pracy a potem w świat, może na studia, może realizować jakieś twórcze marzenia, nie wiem.
Ostatnio moja rzeczywistość nie obfituje zbytnio w ciekawe przygody czy doświadczenia. Dotarłam do momentu w moim życiu, w którym ciągle się uczę i nie mam na nic czasu. A ponieważ posiadam duszę (łohoho) artysty to trochę przytłacza mnie ta szarość i monotonia. Chcę wrócić do pisania, ale żeby to zrobić muszę odzyskać stare materiały (które, mam nadzieję, nie-bezpowrotnie zniknęły). Koniec szkoły daje ogromne możliwości, ale również ogranicza osoby bez wyobraźni. Dlatego już dzisiaj muszę ogarnąć dupsko i zacząć realizować cele.
Postanowiłam, że co jakiś czas będę zamieszczać na blogu posty w których pochwalę się co osiągnęłam danego dnia czy tygodnia. Nie mam zamiaru się przechwalać, raczej motywować do dalszej pracy. Ale nie martwcie się. Nie będę ciągle pisać o sobie. Gdy napotkam na swojej drodze, w życiu, w internecie czy w mediach osobę która coś osiągnęła i przykuła moją uwagę to też to tutaj opiszę.
Cykl postów nazwę "My little victories/Moje małe zwycięstwa", a zacznę już teraz...
Moje MAŁE zwycięstwo nr. 1
Tak jak już wyżej napisałam - biegam od 3 dni (ogromnym sukcesem jest to, że się przełamałam i "wstałam z kanapy"). Może to moja kolejna chwilowa faza ale wiecie co? Jest super.
poniedziałek, 7 marca 2016
czwartek, 24 grudnia 2015
Who do you want to be?
"Ask yourself honestly, who do you want to be and what are you willing to do to become that person?"
To napotkane gdzieś w internecie pytanie zmotywowało mnie do przemyśleń. Kim tak naprawdę chce być? Długo nad tym kontemplowałam. Pierwsza myśl brzmiała "to przecież oczywiste, chciałabym być..." i tu pojawiła się kolejna "...tak naprawdę to nie wiem".
Teraz gdy jestem już prawie dorosła, pytanie zadawane w przedszkolu i szkole podstawowej wraca. Podręcznikowe "Kim chcesz zostać gdy dorośniesz?" kiedyś wydawało się takie banalne. Gdy miałam 6/7 lat pragnęłam zostać nauczycielką. A teraz? Teraz, gdy ta kwestia jest dużo bardziej istotna nie potrafię jednoznacznie sprecyzować odpowiedzi. W tym wypadku nie myślę już kategoriami "jaki chciałabym mieć zawód" ale "jaką osobą pragnę być i jak chcę to osiągnąć". Wydaje mi się że wiele moich rówieśników ma ten sam problem. Oczywiście poza genialnymi dziećmi które od zawsze wiedzą czego chcą, ale to już inna kwestia.
Pytanie początkowe ma niestety (albo i stety) drugie dno.
Jakie?
Mianowicie dotyczy ono nie tyle zawodu czy przyszłości materialnej co również tej duchowej. Kim chciałabym być, czyli jaką osobą chcę być dla siebie i w oczach innych?
Dużo ludzi chyba średnio przepada za swoim charakterem. Wiem doskonale że w środku jesteśmy zupełnie inni niż na zewnątrz. Ale jacy w takim razie jesteśmy w samotności?
Polecam zadać sobie parę takich pytań w tym cudownym świątecznym okresie, żeby w miarę właściwie przeżyć Boże Narodzenie, a nie tylko zeżreć i iść się najebać na pasterkę :*
To napotkane gdzieś w internecie pytanie zmotywowało mnie do przemyśleń. Kim tak naprawdę chce być? Długo nad tym kontemplowałam. Pierwsza myśl brzmiała "to przecież oczywiste, chciałabym być..." i tu pojawiła się kolejna "...tak naprawdę to nie wiem".
Teraz gdy jestem już prawie dorosła, pytanie zadawane w przedszkolu i szkole podstawowej wraca. Podręcznikowe "Kim chcesz zostać gdy dorośniesz?" kiedyś wydawało się takie banalne. Gdy miałam 6/7 lat pragnęłam zostać nauczycielką. A teraz? Teraz, gdy ta kwestia jest dużo bardziej istotna nie potrafię jednoznacznie sprecyzować odpowiedzi. W tym wypadku nie myślę już kategoriami "jaki chciałabym mieć zawód" ale "jaką osobą pragnę być i jak chcę to osiągnąć". Wydaje mi się że wiele moich rówieśników ma ten sam problem. Oczywiście poza genialnymi dziećmi które od zawsze wiedzą czego chcą, ale to już inna kwestia.
Pytanie początkowe ma niestety (albo i stety) drugie dno.
Jakie?
Mianowicie dotyczy ono nie tyle zawodu czy przyszłości materialnej co również tej duchowej. Kim chciałabym być, czyli jaką osobą chcę być dla siebie i w oczach innych?
Dużo ludzi chyba średnio przepada za swoim charakterem. Wiem doskonale że w środku jesteśmy zupełnie inni niż na zewnątrz. Ale jacy w takim razie jesteśmy w samotności?
Polecam zadać sobie parę takich pytań w tym cudownym świątecznym okresie, żeby w miarę właściwie przeżyć Boże Narodzenie, a nie tylko zeżreć i iść się najebać na pasterkę :*
_______________________
Wesołych!
niedziela, 20 grudnia 2015
A może by tak studia w Danii?
Tak. Przechodzę teraz kryzys maturzysty, czyli zadaję sobie pytanie co dalej pocznę ze swoim życiem. Podobne pytania zadają mi ludzie dookoła:
- Na jakie studia się wybierasz?
- Co dalej będziesz robić?
- I co potem?
- A gdzie będziesz mieszkać?
- A skąd weźmiesz na to pieniądze?
- A jaka praca?
Czasem mam ochotę odpowiedzieć kulturalnie żeby się odpieprzyli. Dlaczego? A dlatego że sama nie wiem! To znaczy nie wiedziałam...
Teraz pojawia się w mojej głowie coraz więcej pomysłów. Paulina pokazała mi ostatnio zajebistą stronkę http://www.kastu.pl/ na której znalazłam całą masę fajnych kierunków na studia w Anglii, Szkocji, Szwecji, Danii i nie tylko.
Wcześniej miałam zamiar zostać w Polsce, albo zrobić sobie rok przerwy, podróżować, pracować. Nie byłam przekonana do studiów za granicą. Teraz jednak mój pogląd na życie trochę się zmienił. Chciałabym aplikować do kilku uczelni. Niestety do takich szkół należy szybko wysłać podanie bo rekrutacja kończy się wcześniej niż w naszym kraju. Mam parę fajnych obiektów na oku ale nie mówię jakich żeby nie zapeszać.
Najbardziej podoba mi się jednak TEKO Design + Business VIA University College in Denmark. Poza wieloma pozytywnymi aspektami dotyczącymi nauczania, życia studenckiego, zajęć dodatkowych czy ułatwień dla obcokrajowców TEKO zadziwia również niekonwencjonalną budową, zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną.
Zobaczcie sami:
- Na jakie studia się wybierasz?
- Co dalej będziesz robić?
- I co potem?
- A gdzie będziesz mieszkać?
- A skąd weźmiesz na to pieniądze?
- A jaka praca?
Czasem mam ochotę odpowiedzieć kulturalnie żeby się odpieprzyli. Dlaczego? A dlatego że sama nie wiem! To znaczy nie wiedziałam...
Teraz pojawia się w mojej głowie coraz więcej pomysłów. Paulina pokazała mi ostatnio zajebistą stronkę http://www.kastu.pl/ na której znalazłam całą masę fajnych kierunków na studia w Anglii, Szkocji, Szwecji, Danii i nie tylko.
Wcześniej miałam zamiar zostać w Polsce, albo zrobić sobie rok przerwy, podróżować, pracować. Nie byłam przekonana do studiów za granicą. Teraz jednak mój pogląd na życie trochę się zmienił. Chciałabym aplikować do kilku uczelni. Niestety do takich szkół należy szybko wysłać podanie bo rekrutacja kończy się wcześniej niż w naszym kraju. Mam parę fajnych obiektów na oku ale nie mówię jakich żeby nie zapeszać.
Najbardziej podoba mi się jednak TEKO Design + Business VIA University College in Denmark. Poza wieloma pozytywnymi aspektami dotyczącymi nauczania, życia studenckiego, zajęć dodatkowych czy ułatwień dla obcokrajowców TEKO zadziwia również niekonwencjonalną budową, zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną.
Zobaczcie sami:
___________________________________
Zakochałam się w tej uczelni ale mogę o niej chyba tylko pomarzyć *_*
piątek, 18 grudnia 2015
Sztuka
Kocham sztukę. To tak na początek.
Jestem artystką. Wyrażam swoje ja poprzez ołówek, farby, pastele, długopis. Nie rysuję za często. Ogólnie to tworzę tylko wtedy gdy mam wenę. Każdy mój szkic czy obraz ma jakiś ukryty sens. Do Salvadora Dali czy Leonarda jeszcze mi trochę brakuje, no ale...Uwielbiam możliwość stworzenia czegoś.
Moja sztuka często dotyka zagadnień egzystencjalnych, ukazuje to co znajduje się w mojej podświadomości, ale nie tylko. Rysuję też postacie z filmów, bajek, sławne osoby.
Moim celem jest sprawić aby odbiorca doświadczył dzieła, pochylił się nad nim, zagłębił w SWÓJ umysł i sam dopowiedział historię związaną z obrazem.
Staram się aby każdy rysunek był inny. Nienawidzę rysować monotematycznie ponieważ ciągle się rozwijam.
ENJOY!
Jestem artystką. Wyrażam swoje ja poprzez ołówek, farby, pastele, długopis. Nie rysuję za często. Ogólnie to tworzę tylko wtedy gdy mam wenę. Każdy mój szkic czy obraz ma jakiś ukryty sens. Do Salvadora Dali czy Leonarda jeszcze mi trochę brakuje, no ale...Uwielbiam możliwość stworzenia czegoś.
Moja sztuka często dotyka zagadnień egzystencjalnych, ukazuje to co znajduje się w mojej podświadomości, ale nie tylko. Rysuję też postacie z filmów, bajek, sławne osoby.
Moim celem jest sprawić aby odbiorca doświadczył dzieła, pochylił się nad nim, zagłębił w SWÓJ umysł i sam dopowiedział historię związaną z obrazem.
Staram się aby każdy rysunek był inny. Nienawidzę rysować monotematycznie ponieważ ciągle się rozwijam.
ENJOY!
__________________________
Parę prac zaczętych, parę skończonych i stosy innych niewypałów w szafkach.
czwartek, 17 grudnia 2015
Reaktywacja
Chyba znowu pobawię się w blogereczkę. Stęskniłam się za możnością obsmarowania czegoś w internecie.
Wiecie co się zbliża?
Wiecie?
Wiecie?
Nowy rok się zbliża moi kochani! Patrzcie jaka jestem spostrzegawcza. Jak nigdy...ale do rzeczy.
Tak sobie pomyślałam, że może zmienię coś w tym 2016. Przejdę na dietę, zacznę się uczyć, wybaczę wrogom i takie tam inne pierdoły. Długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do cudownego wniosku, iż te wszystkie "dobre" postanowienia noworoczne to jedno wielkie sranie w banie. No bo ile osób tak na prawdę rzuciło palenie w 2015? Albo przestało pić? Albo zaczęło więcej czytać?
Rozwalają mnie przypadki kobiet które postanowiły w 2015 zrzucić 5 kg a przytyły 10 (patrz: ja). Chociaż i tak uważam że 2015 był dla mnie rokiem hmn...chyba najbardziej powalonym. W życiu nie miałam tylu zrąbanych pomysłów co właśnie w tym roku, które (o dziwo) w większości przypadków kończyły się happy endem.
Nauczyłam się mieć totalnie wyjebane na to co inni o mnie myślą.
Jestem za homoseksualistami, wkurwiają mnie wszystkie szkoły w moim mieście (dlatego tak często je zmieniam), jebie mnie polityka i nie aspiruję na prawo na Uniwersytet Jagielloński.
Ogólnie to jestem dumna z tego (nie wszyscy mogą się tym pochwalić), że mam swój mózg i (uwaga!) umiem z niego korzystać. Notabene polecam, zajebista sprawa.
Wróćmy jednak do początku. Postanowienia noworoczne. Nie uważam, że są złe. Uważam, że są bezsensowne. Moim zdaniem jeśli masz coś zmienić to możesz to zrobić w każdej chwili. Ja tak zrobiłam. Z dnia na dzień zmieniłam szkołę, przyjaciół, nastawienie. Da się? Da się.
Dlatego błagam was ludzie. Jak chcecie coś zmienić to nie pierdolcie o tym przez całe święta, sylwester, styczeń, luty...nie piszcie o tym na facebooku, blogu, nie wysyłajcie snapów, polecam też nie pisać tego nawet w pamiętniczkach czy kalendarzykach bo jestem święcie przekonana, że wasze szlachetne postanowienia i tak się nie spełnią.
Buziaczki i HAPPY 2016 :*
Wiecie co się zbliża?
Wiecie?
Wiecie?
Nowy rok się zbliża moi kochani! Patrzcie jaka jestem spostrzegawcza. Jak nigdy...ale do rzeczy.
Tak sobie pomyślałam, że może zmienię coś w tym 2016. Przejdę na dietę, zacznę się uczyć, wybaczę wrogom i takie tam inne pierdoły. Długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do cudownego wniosku, iż te wszystkie "dobre" postanowienia noworoczne to jedno wielkie sranie w banie. No bo ile osób tak na prawdę rzuciło palenie w 2015? Albo przestało pić? Albo zaczęło więcej czytać?
Rozwalają mnie przypadki kobiet które postanowiły w 2015 zrzucić 5 kg a przytyły 10 (patrz: ja). Chociaż i tak uważam że 2015 był dla mnie rokiem hmn...chyba najbardziej powalonym. W życiu nie miałam tylu zrąbanych pomysłów co właśnie w tym roku, które (o dziwo) w większości przypadków kończyły się happy endem.
Nauczyłam się mieć totalnie wyjebane na to co inni o mnie myślą.
Jestem za homoseksualistami, wkurwiają mnie wszystkie szkoły w moim mieście (dlatego tak często je zmieniam), jebie mnie polityka i nie aspiruję na prawo na Uniwersytet Jagielloński.
Ogólnie to jestem dumna z tego (nie wszyscy mogą się tym pochwalić), że mam swój mózg i (uwaga!) umiem z niego korzystać. Notabene polecam, zajebista sprawa.
Wróćmy jednak do początku. Postanowienia noworoczne. Nie uważam, że są złe. Uważam, że są bezsensowne. Moim zdaniem jeśli masz coś zmienić to możesz to zrobić w każdej chwili. Ja tak zrobiłam. Z dnia na dzień zmieniłam szkołę, przyjaciół, nastawienie. Da się? Da się.
Dlatego błagam was ludzie. Jak chcecie coś zmienić to nie pierdolcie o tym przez całe święta, sylwester, styczeń, luty...nie piszcie o tym na facebooku, blogu, nie wysyłajcie snapów, polecam też nie pisać tego nawet w pamiętniczkach czy kalendarzykach bo jestem święcie przekonana, że wasze szlachetne postanowienia i tak się nie spełnią.
Buziaczki i HAPPY 2016 :*
________________________
Od dzisiaj znowu będę katować was moimi bzdurkami. Wiem, że znikam i pojawiam się na blogu no ale poza nim mam też życie ;) Uwielbiam moich czytelników i wiem, że są dla mnie bardzo wyrozumiali.
Obiecuję wam, miśki, że postaram się pisać w miarę regularnie.
sobota, 23 listopada 2013
9 nakazów Lily
To jest pojebane. Też tak macie, że przez długi okres czasu nic się w waszym życiu nie dzieje i nagle, ni stąd ni zowąd, wszystko obraca się do góry nogami?
Ja miałam tak ostatnio. Nudne zwyczajne życie Lily zamieniło się w jakiś dziwaczny kalejdoskop o.O Dlaczego?
1. Szkoła do której miałam obojętny stosunek nagle stała się moją świątynią. Uwielbiam ją. Uświadomiłam sobie jak wielkie możliwości mi daje. Muszę się tylko przyłożyć.
2. Dostałam propozycję świetnej pracy w 4-gwiazdkowym hotelu, którą nadal rozważam. Wiem, że to wielka szansa, ale decydując się na zarobek, jednocześnie odbieram sobie ostatnie chwile wytchnienia. Myślę, że podejmę ją w przyszłym roku (jeśli będzie jeszcze taka możliwość).
3. Dowiedziałam się, że od poniedziałku mam udzielać korepetycji z angielskiego.
4. Uświadomiłam sobie, że nie umiem korzystać z komunikacji miejskiej (tak śmiejcie się, śmiejcie).
5. Nigdy nie lubiłam dzieci, ale coś we mnie pękło i zapisałam się na wolontariat (pomagam maluchom z rozbitych rodzin w nauce).
6. Spontanicznie postanowiłam odkupić gitarę od przyjaciółki.
7. Zdobyłam adres dziadków Justina. Napisałam już do nich list i zamierzam wysłać go na święta (ciekawe czy dojdzie do Kanady o.O).
8. Kocham i jednocześnie nienawidzę ludzi.
9. Mam mętlik w głowie. I chociaż pozornie wszystko jest poukładane to ja i tak doszukuję się niedogodności i problemów.
Na podstawie powyższych punktów sformułowałam "9 nakazów Lily" (taki mój prywatny prekursor) :
1. Uczyć się.
2. Zarabiać.
3. Organizować.
4. Precyzować.
5. Udzielać się.
6. Rozwijać się.
7. Spełniać marzenia.
8. Tolerować.
9. Żyć.
Ja miałam tak ostatnio. Nudne zwyczajne życie Lily zamieniło się w jakiś dziwaczny kalejdoskop o.O Dlaczego?
1. Szkoła do której miałam obojętny stosunek nagle stała się moją świątynią. Uwielbiam ją. Uświadomiłam sobie jak wielkie możliwości mi daje. Muszę się tylko przyłożyć.
2. Dostałam propozycję świetnej pracy w 4-gwiazdkowym hotelu, którą nadal rozważam. Wiem, że to wielka szansa, ale decydując się na zarobek, jednocześnie odbieram sobie ostatnie chwile wytchnienia. Myślę, że podejmę ją w przyszłym roku (jeśli będzie jeszcze taka możliwość).
3. Dowiedziałam się, że od poniedziałku mam udzielać korepetycji z angielskiego.
4. Uświadomiłam sobie, że nie umiem korzystać z komunikacji miejskiej (tak śmiejcie się, śmiejcie).
5. Nigdy nie lubiłam dzieci, ale coś we mnie pękło i zapisałam się na wolontariat (pomagam maluchom z rozbitych rodzin w nauce).
6. Spontanicznie postanowiłam odkupić gitarę od przyjaciółki.
7. Zdobyłam adres dziadków Justina. Napisałam już do nich list i zamierzam wysłać go na święta (ciekawe czy dojdzie do Kanady o.O).
8. Kocham i jednocześnie nienawidzę ludzi.
9. Mam mętlik w głowie. I chociaż pozornie wszystko jest poukładane to ja i tak doszukuję się niedogodności i problemów.
Na podstawie powyższych punktów sformułowałam "9 nakazów Lily" (taki mój prywatny prekursor) :
1. Uczyć się.
2. Zarabiać.
3. Organizować.
4. Precyzować.
5. Udzielać się.
6. Rozwijać się.
7. Spełniać marzenia.
8. Tolerować.
9. Żyć.
Czym kierujecie się w życiu?
czwartek, 7 listopada 2013
Miasto
Wybaczcie mi ten tydzień przerwy, ale miałam urwanie głowy.
Właśnie skończyłam rozwiązywać zadanie z matematyki także jestem usatysfakcjonowana.
Trochę się wydarzyło w przeciągu ostatnich kilku dni. Miałam chwile radości, zwątpienia i niepokoju. Ale myślę, iż teraz wszystko jest w porządku.
Dzisiaj chciałabym wam pokazać inspiracje, które uwielbiam. Są moim promotorem i mobilizują mnie do pracy. Chodzi tu o wielkie miasta. Kocham patrzeć na wieżowce. Przypominają mi one, że człowiek wcale nie jest taki głupi i beznadziejny. Tworzymy wspaniałości, których nie doceniamy. Moim marzeniem jest mieszkać kiedyś na szczycie takiego budynku <3
Lubicie miasto, a może wolicie wieś ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)































.jpg)






